No bo ja nie wiem co to znaczy i czy to wogóle dobrze znaczy. To już jest czy tego nie ma? Nie wzdycham, nie płaczę, nie tracę zmysłów, ale gdy nie oglądam to czegoś mi brak, widzieć rządam. I zadaję sobie pytanie. Wiadomo jakie.
Burdel na świecie. Burdel w mej głowie jak w damskiej torebce. Ale nie tak jak wcześniej. Uśmiecham się częściej, przechodzą mnie dreszcze i czuję to ciepło. Czasem nawet oddycham przez różową słomkę i nie pamiętam. Ale tylko czasem.
Senna jesień. Senny świat. Senność.
Uciekam do siebie, do środka, tu nikt nic mi nie zrobi, tu są marzenia niczym nieograniczone, tu są myśli niestrwożone, tu jestem JA, którą znają tylko wybrani.
A te oczy. Chodzą za mną. Ten spokój mnie przyciąga, daje mi wiare, że będzie lepiej.
Dla mojego Spokoju :*